JEJ okiem:
*
Akcja
jak akcja, tło obojętne, trochę melancholii, bo angielski pejzaż; czas
uniwersalny. Dramat to będzie krótki i na miejscu (oraz na temat), gdyż
bohaterowie są miejscowi (i mono-tematyczni), nie znają siebie nawzajem, jak to
w stosunkach prawie-między-ludzkich przeważnie wygląda.
ON:
słońcem spalony
ONA:
jak śniegi biała
(dalsza
charakterystyka nie ma sensu, bo kogo to obchodzi?)
No,
bo kogo obchodzi szczegółowa historia, jaki połóg, jakie skarpetki, jakie
zainteresowania. Jednakże, dla zainteresowanych dodać można: bohaterowie
najzwyczajniejsi, bez traum i odchyleń różnego rodzaju. Po prostu. Kogo
obchodzi jaka matka, jaki ojciec, jaka treść ich snów… lepiej zapytać, kogo nie
obchodzi napięcie seksualne i niedopowiedzenia erotyczne. Bo kogo obchodzi
szczęśliwe zakończenie? Nie łudźcie się. Coś jest w tych szparach między
płynnym przepływem prostych informacji o sobie, o świecie (nawet tym ledwie
przedstawionym) – między jedną osobą a drugą, gromadzą się rozpulchnione grudy
wstrętu i obrzydzenia. Dodać: do siebie też.
Ale
miłość! MONO(mega)TEMAT. Miłość w tym dramacie (krótkim, jak krótki winien być
żywot i młodych kochanków). Bez dramatyzowania i bzdur, nago, jak nagi winien
być człowiek przy spowiedzi. To ta sławna miłość będzie wisieć nad głowami
bohaterów w tym dramacie, ale nie zstąpi do nich samych ten kupidyn, amorek,
bożek miłości (woli łączyć atrakcyjniejsze i uśmiechnięte pary, lepiej
prezentują się w błysku fleszy). To scenka leci mniej więcej tak:
ON:
To
chcesz czy nie chcesz?
ONA:
Może.
Cisza
jak w takich sytuacjach bywa, jest ziarnista. Bohaterowie spoglądają na siebie
ukradkiem, badając wzrokiem swoje postury. W ich młodych ciałach buzuje to i
owo, między nimi wytwarza się coś, czego nie zobaczymy ani nie poczujemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz