4

JEJ okiem:



*
Akcja jak akcja, tło obojętne, trochę melancholii, bo angielski pejzaż; czas uniwersalny. Dramat to będzie krótki i na miejscu (oraz na temat), gdyż bohaterowie są miejscowi (i mono-tematyczni), nie znają siebie nawzajem, jak to w stosunkach prawie-między-ludzkich przeważnie wygląda.
ON: słońcem spalony
ONA: jak śniegi biała
(dalsza charakterystyka nie ma sensu, bo kogo to obchodzi?)

No, bo kogo obchodzi szczegółowa historia, jaki połóg, jakie skarpetki, jakie zainteresowania. Jednakże, dla zainteresowanych dodać można: bohaterowie najzwyczajniejsi, bez traum i odchyleń różnego rodzaju. Po prostu. Kogo obchodzi jaka matka, jaki ojciec, jaka treść ich snów… lepiej zapytać, kogo nie obchodzi napięcie seksualne i niedopowiedzenia erotyczne. Bo kogo obchodzi szczęśliwe zakończenie? Nie łudźcie się. Coś jest w tych szparach między płynnym przepływem prostych informacji o sobie, o świecie (nawet tym ledwie przedstawionym) – między jedną osobą a drugą, gromadzą się rozpulchnione grudy wstrętu i obrzydzenia. Dodać: do siebie też.

Ale miłość! MONO(mega)TEMAT. Miłość w tym dramacie (krótkim, jak krótki winien być żywot i młodych kochanków). Bez dramatyzowania i bzdur, nago, jak nagi winien być człowiek przy spowiedzi. To ta sławna miłość będzie wisieć nad głowami bohaterów w tym dramacie, ale nie zstąpi do nich samych ten kupidyn, amorek, bożek miłości (woli łączyć atrakcyjniejsze i uśmiechnięte pary, lepiej prezentują się w błysku fleszy). To scenka leci mniej więcej tak:

ON:
To chcesz czy nie chcesz?
ONA:
Może.

Cisza jak w takich sytuacjach bywa, jest ziarnista. Bohaterowie spoglądają na siebie ukradkiem, badając wzrokiem swoje postury. W ich młodych ciałach buzuje to i owo, między nimi wytwarza się coś, czego nie zobaczymy ani nie poczujemy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz