JEJ okiem:
Niech się dzieje wola mojego literackiego nieba. Taka potrzeba się pojawiła, bożki nakazały, nuda też się wkradła: MUSZĘ uruchomić krytyczny zmysł (długo uśpiony i nie do końca jeszcze wybudzony), bo:
A: j a k i e ś tam zaplecze literackie - jest
B: j a k a ś tam umiejętność składania słów - jest
C: chęć z a i s t n i e n i a w świecie - brak (chociaż ego wie swoje)
D: chęć dzielenia się dobrym - jest (znajcie mój PANTOKRATORYCZNY gest)
E: Gombrowicz był kobietą
Wszystkie te punkty zaświadczam moją wirtualną osobą, dodam tak dla formy... ecce femina!
M.
M.
JEGO okiem:
Występuję tu w roli męskiego korespondenta literacko-światopoglądowego i mam nadzieję się dobrze bawić. Stanowię przeciwwagę dla nieskrępowanego, onirycznego optymizmu blogowej współtwórczyni. Jestem dobrym głosem, który mówi jej jak... nie pisać, żeby znalazło się miejsce dla... mojej oryginalności. Formę lakonicznego powitania z mej strony można traktować jako słanie miejsca dla życiowego niedosytu. Cel główny: unikanie pretensjonalności. Sposoby pomiaru: siermiężna krytyka czytelnicza. Pan dystansu, wytykający dyletanctwo rozmytym, upadłym Wielkim Narracjom. Konstruktywistycznie poszukujący dekonstruktywistycznej barwności otaczającej rzeczywistości. Utrzymujący się sam i utrzymujący bandę niesfornych myśli. Nastawiony na dialogiczność satyryk.
Niedziela, pierwszy wpis – JA.
Poniedziałek, czytacie – MNIE.
Wtorek, na kogo czekacie? – CIEBIE.
Środa, komu deklarujecie czytelniczą wierność? – TOBIE
Czwartek, komu by tu poświęcić małą chwilę? – CI
Piątek, powierzacie komuś szczytną misję – MI
Sobota, tydzień się kończy – ZE MNĄ.
D.
Poniedziałek, czytacie – MNIE.
Wtorek, na kogo czekacie? – CIEBIE.
Środa, komu deklarujecie czytelniczą wierność? – TOBIE
Czwartek, komu by tu poświęcić małą chwilę? – CI
Piątek, powierzacie komuś szczytną misję – MI
Sobota, tydzień się kończy – ZE MNĄ.
D.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz